|
|
Bogac
Ergene Duane
C. Ellison
William
Kehrman O co tu tak naprawdę chodzi? Czy
Pan Pipes ma nadzieję, że monitorowani profesorzy stracą posady?
Czy wydaje mu się, że w jakiś sposób przeciwne opinie, wyrażane
przez tych profesorów, automatycznie negują prestiż poszczególnych
uniwersytetów z "listy"? Aby
znaleźć wagę tego problemu, odszukałem tekst przemówienia końcowego,
o którym mowa (poszukajcie za pośrednictwem odnośnika do tytułu
Of Faith and Citizenship: My American Jihad). Proponuję
ją zainteresowanym w duchu wolności słowa, prawa konstytucyjnego,
którego naruszenia mój amerykański nacjonalizm po prostu nie byłby
w stanie ścierpieć. Pan
Ben-Shahar, autor ze strony pana Pipesa, utrzymuje, że "poświęcając
główny punkt uroczystości podczas dnia zakończenia studiów amerykańskiemu
dżihadowi to nie, jak niektórzy twierdzą, kwestia wolności słowa.
Jest to raczej kwestia zmuszenia zgromadzonej publiczności to wysłuchiwania
przemówienia, które pogardliwie odnosi się do wojny prowadzonej
przez Stany Zjednoczone. Publiczność, studenci, myślała raczej o
prawdziwej ceremonii zakończenia, która należała im się po roku
ciężkiej pracy. Obecni rodzice również przyszli tam w innym celu
- aby ujrzeć, jak ich dzieci robią kolejny krok do przodu w swoim
życiu". Ale
spójrzmy na następny cytat, przykład tego, co nieszczęśnicy w Harvarda
"zmuszeni" byli wysłuchiwa. "A
zatem gdzie jest nasz dżihad? Gdzie nasza walka, gdy już wyjdziemy
z chroniących nas dotąd murów tej uczelni? Godnych "adwersarzy"
znaleźć można wszędzie. Możemy skierować swoją walkę przeciwko zniewoleniu,
biedzie, chorobom. Zanim jednak spojrzymy na zewnątrz, musimy przyjrzeć
się w głąb nas samych. Zanim zdecydujemy, przeciwko czemu jesteśmy,
musimy określić - w imię czego. Jedynym sposobem na zdefiniowanie
tej wewnętrznej siły moralnej, która kieruje naszą walą jest nauka
przez pracę, która może "pobrudzić" nasze ręce. Musimy
postarać się ze wszelką cenę, aby ujrzeć świat tak, jak on postrzega
siebie, sprawdzając granice tego, co wydaje nam się naszą wiedzą,
i tego, w jaki sposób ją nabyliśmy. Musimy połączyć nasze akademickie
poszukiwania prawdy z uczuciem empatii w stosunku do drugiego człowieka
- aby znaleźć prawdę w człowieczeństwie, "veritas" w "humanitas"". Hasłem
mojej szkoły jest "Ludzie dla innych" (będzie musiało
się zmienić po naborze dziewczyn. - Z ang. "Men for Others",
MT) i mogę powiedzieć, że całkowicie zgadzamy się z tym, co powiedział
pan Yasin (autor "kontrowersyjnej" mowy). Oczywiście,
znalazłoby się kilku przeciwników co do niektórych szczegółów, jednak
na tym właśnie polega piękno Ameryki. "Problem polega na tym, że (termin ten) używany jest też jako hasło-wytrych, w imię którego wysyła się ludzi na misje samobójcze, w których giną niewinne osoby. Co więcej, korzysta też z niego Uniwersytet Harvarda do promocji swojej filozofii postmodernistycznej głoszącej etyczną wieloznaczność i relatywizm moralny". "Wytrych"
- skąd to wziął? Nie cytowane są żadne źródła, ale możliwe, że już
straciłem kontrakt z tym, co pokazuje się w telewizji i że tam właśnie
termin ten funkcjonuje w taki sposób. "Filozofii postmodernistycznej głoszącej etyczną wieloznaczności i relatywizm moralny". Tego również nie jestem pewny. Pan Yasin mówi o "oddaniu prawom, czynieniu sprawiedliwości nawet przeciwko własnym interesom. To walka każdej jednostki o możliwość osobistego moralnego działania". Zdanie to świetnie oddaje również cele naszych wysiłków w RJHS. Oprócz kompetencji intelektualnej oczekujemy, że nasi absolwenci będą oddani sprawie sprawiedliwości społecznej - staraniom, żeby nawet najbiedniejsi z biednych mogli uzyskać pożywienie, dach nad głową, ubranie i opiekę medyczną. To przykłady użyte też przez pana Yasina, ale jak sądzę wszystkie one są zbyt relatywistyczne dla ludzi z Campus Watch. Może bardziej "moralnie" i "etycznie" słusznym działaniem jest spędzanie wolnego czasu na staraniach, żeby lewica nie wyrażała się tak swobodnie, i podrzucanie przypadkowych bomb w kompleksach mieszkalnych, żeby ugodzić rzekomego szefa komórki terrorystycznej. Najgorsza z wszystkich jednak była sugestia, żeby zabronić panu Yasinowi w ogóle się wypowiadać, ponieważ istnieją jakoby w stosunku do niego "podejrzenia, że wspomógł on finansowo fundację, która pomaga terrorystom". Oczywiście, panie Ben-Shahar, właśnie tego chcę - praw dla oskarżanych, aby po starannym ich sponiewieraniu przez nas, stali się tym, czego się brzydzimy najbardziej.
Bogac
Ergene Co
w takiej sytuacji należałoby uczynić? Wydaje mi się, że najlepszą
odpowiedzią na Forum Bliskowschodnie byłoby podjęcie badań zbliżonych
do tych prowadzonych przez organizację Amnesty International. Ci, którzy niepokoją się, że posunięcie to osłabia wolność badawczą i protestują przeciwko użyciu środków typu przygotowanie dossier czy zachęcanie innych do inwigilowania nauczycieli i pisarzy, powinni nadsyłać listy dezaprobaty. Jeśli
należycie do nich, macie pełne prawo wystosować listy protestacyjne
do głównych sieci informacyjnych i kablowych, tak żeby sprawa przedsięwzięcia
Daniel Pipesa zostało odpowiednio nagłośnione. Jako dziennikarze,
adresaci takich listów z pewnością zmartwią się tym, że jego postępowanie
przypomina kampanię McCarthy'ego, który również przygotowywał listy
kontrolne, i w ten sposób może wywoływać wzrost nastrojów antyamerykańskich.
Zrobią wszystko, aby przekonać się, że jest on tylko jednym z przedstawicieli
skrajnej prawicy promujących poglądy, które dla większości muzułmanów
będą się wydawały postawą nienawiści skierowanej przeciwko nim.
Gdy zaproszą go do studia, powinni sprawić, żeby zrównoważyć te
sądy przeciwstawnymi postawami. Możecie
wymienić po nazwisku osoby "obserwowane" przez Forum.
Podobnie, macie też prawo protestować przeciwko temu, że media zwracają
się zwykle o opinie do instytutu Washington Institute of Near East
Policy, który wymienia pracowników MEF, Daniela Pipesa i Martina
Kamera jako swoich współpracowników naukowych. Ponadto,
powinniście też złożyć skargi na ręce swoich kongresmanów i senatorów,
że pracownicy Departamentu Stanu i Departamentu Obrony mają mocne
związki z Washington Institute of Near East Policy, gdzie mogą zostać
poddani wpływom opinii antydemokratycznych oraz że bardzo często
personel do wysokich stanowisk rządowych wybierany jest spośród
WINEP. Jeśli instytut ten jest związany z osobami prezentującymi
skrajne poglądy zachęcające do antydemokratycznych praktyk, sytuacja
ta stanowi zagrożenie dla wszystkich Amerykanów. Fox
Cable News: comments@foxnews.com MSNBC:
cable@msnbc.com Proszę
o przesłanie dalej niniejszej wiadomości do możliwie największej
liczby adresatów i do postępowych e-mailowych grup dyskusyjnych. Programy
informacyjne i politycy korzystają z "mnożników", dzięki
czemu listy, które piszecie są w ich statystykach tak naprawdę traktowane
jako wielokrotne. |
|
|
Wrocław,
24.07.2003
|