|
|
Pojęcie "ewolucji" jest wieloznaczne. Czasami oznacza ono
tylko te zmiany, które pojawiły się w pewnym momencie historii. W innych
przypadkach posiada ono bardziej teleologiczny sens, jak na przykład
przy twierdzeniu, że żołędzie ewoluują w dęby. W tym znaczenie końcowy
rezultat to oczywisty efekt schematu wpisanego w wewnętrzną strukturę
"bytu", o którym jest mowa. W pierwszym rozumieniu ewolucja
to nic innego jak empiryczny opis "post facto". W drugim -
to sposób wypowiadania zdań w postaci praw. Jeśli doda się przymiotnik
"strukturalna" do "ewolucji", sugeruje to, że ten
drugi sens jest prawdopodobnie tym, co jest zamierzone, choć mimo to
jednak nie nieuniknione.
W związku z tym oczywiste jest, że nie można nawet zacząć dyskusji na
temat konkretnej "ewolucji" bez opowiedzenia się za jakimś
stanowiskiem epistemologicznym. Ja też muszę tak zrobić. Twierdzę, że
tym, co badają nauki społeczne jest ewolucja systemów historycznych.
Ponieważ byty te są zarówno systemowe (oparte na prawach), jak i historyczne
(zmienne), wynika stąd, że żadne z tych dwóch znaczeń ewolucji nie są
wystarczające dla tego, o czym ja chciałbym powiedzieć. Uważam raczej,
że wszystkie systemy historyczne ewoluują w drugim sensie, czyli że
ich historyczne trajektorie są wpisane w ich struktury - ale tylko do
pewnego momentu. I ten moment jest momentem w pewnym sensie prawdziwym,
lub prawie prawdziwym. Czyli, ponieważ wszystkie struktury posiadają
z natury sprzeczności (lub są sprzeczne), oznacza to, że z czasem ewolucja
struktury osiąga punkt, w którym nie jest już możliwe wykonanie koniecznych
"dopasowań" się do struktur i w związku z tym efekt paraliżujący
sprzeczności nie będzie już tam zawarty.
Kiedy ten moment zostanie osiągnięty, dalsza ewolucja nie może już być
wyjaśniana przez strukturę; staje się podatna na zniesienie. Wahania
są burzliwe lub przynajmniej bardziej burzliwe niż wcześniej; w konsekwencji
wpływ mniejszych przyczyn staje się coraz większy, i pojawia się rozdwojenie,
którego rezultatem jest pojawienie się nowego systemu. Ale pojawiająca
się struktura tego nowego systemu nie jest przewidywalna i nie jest
w żaden sposób wpisana w strukturę systemu historycznego, z którego
się wyłania i który staje się niewydolny. Oznacza to, że nie ma żadnych
reguł dotyczących ewolucji człowieka, lub ewolucji ludzkich struktur
społecznych, może poza bardzo abstrakcyjnym i niezbyt istotnym poziomem.
Można na przykład argumentować, że istnieje trend, który da się zaobserwować
z na przestrzeni wielu tysięcy lat, do tworzenia się coraz bardziej
złożonych systemów historycznych (chociaż nawet i na tym nieścisłym
poziomie byłbym ostrożny), ale to mówi nam niewiele o kolejnych strukturach
systemów historycznych, i nic o tych, które pojawią się w przyszłości.
W każdym razie nie ma empirycznej podstawy dla jakichkolwiek sugestii
o rozwoju historycznym jako czymś nieuniknionym czy nawet jako adekwatnym
opisie przeszłości.
Ustaliłem właśnie swoje stanowisko
epistemologiczne, ale nie może ono być tutaj zdefiniowane w szczegółach
<1>, ponieważ w tym miejscu
chciałbym się skupić raczej na rozważeniu, co możemy rozumieć przez
ewolucję nowoczesnych systemów światowych. Za istotne uważam wyróżnienie
trzech procesów w życiu historycznym każdego systemu: genezę; odpowiednio
długi okres jego normalnego funkcjonowania, oraz zanik (rezultat rozdwojenia),
o którym można również myśleć jako o okresie przejścia do nowego systemu
(lub systemów) historycznego. Zastosowanie terminu ewolucja wydaje się
sensowne jedynie do okresu normalnego funkcjonowania. I właśnie do tego
okresu chciałbym ograniczyć dyskusję w niniejszym tekście. <2>
Nowoczesny system światowy z pewnością nie jest jedynym systemem, który
istniał; nie jest nawet jedynym "światowym" systemem. Ale
jest to bardzo szczególny typ systemu historycznego, inny od pozostałych,
które do tej pory znaliśmy. Jest to "gospodarka-świat", oczywiście
nie pierwsza, ale jedyna, która przetrwała wystarczająco długo, aby
doprowadzić do instytucjonalizacji kapitalistycznego sposobu produkcji,
i w konsekwencji jedyna gospodarka-świat (tak naprawdę jedyny system
światowy), której kiedykolwiek udało się rozszerzyć swoje zewnętrzne
granice i objąć cały świat. Przekształcała się od bycia "jakimś"
światem (a world) do przybrania postaci światowego (the world) systemu
historycznego.
Z innymi systemami historycznymi
ma wspólne dwie cechy: "osiowy" podział pracy, którego efektywne
"rozciąganie się" określa jego granice, granice, które są
płynne i dlatego mogą się rozszerzać (albo kurczyć) - można więc powiedzieć,
że granice ewoluują; ponadto funkcjonuje on za pomocą zlepków cyklicznych
rytmów (powtarzające się fluktuacje, które pozwalają nam nazwać ten
twór systemem) i trendów sekularnych (wektory transformacji, dzięki
którym możemy mówić o nim, że jest historyczny). Tym, co sprawia, że
nowoczesny system światowy jest specyficzny, elementem decydującym o
jego odrębności od wszelkich innych systemów historycznych, jest pierwszeństwo
dążenia do "nieskończonej" akumulacji kapitału. Oczywiście
większość systemów historycznych akumuluje w jakiś sposób kapitał. Ale
tylko kapitalistyczna gospodarka-świat uczyniła z akumulacji kapitału
główny impuls działania. Nie mówimy o dążeniu w sensie psychologicznym,
choć oczywiście niektóre jednostki mogły dokonać interioryzacji tego
zadania samego w sobie. System jest skonstruowany tak, że istnieją strukturalne
naciski do gromadzenia kapitału, do nieskończonego gromadzenia. Jego
sieć instytucji działa w taki sposób, aby hojnie nagradzać tych, którzy
gromadzą kapitał i karać tych, którzy tego nie robią. Ponadto siła tych
nacisków ciągle rośnie, w miarę upływu czasu, który można określić jako
stała intensyfikacja kapitalistycznej natury nowoczesnego systemu światowego.
Jednak nawet we wczesnych okresach siła nacisku była wystarczająca,
aby utrzymać system na właściwej drodze w obliczu wewnętrznych sił,
które starały się zmienić tę naturę lub zapobiec dalszemu rozwojowi.
Nowoczesny system światowy składa się z subtelnie stworzonego i skomplikowanego
zbioru instytucji, które działają niezwykle sprawnie i bez problemów
od 500 lat, biorąc pod uwagę absurdalność "primum mobile"
i ogrom oporu przed systemem zarówno z warstw niższych (były one bardzo
dotkliwie uciskane przez niego), jak i z potężnych części wyższych warstw,
które bali się utraty władzy i prestiżu w wyniku dalszej ewolucji takiego
systemu. Główna przesłanka struktur wiedzy, które rozkwitły w systemie
mówi, że działa on na trzech odrębnych arenach: politycznej, ekonomicznej
i społeczno-kulturowej. Albo, inaczej mówiąc, państwa, rynki i społeczeństwa
obywatelskie są określane jako ontologicznie autonomiczne i posługujące
się różnymi logikami. Mimo że jest to opis na usługi własne systemu
dokonany przez jego urzędników i nie da się obronić w obliczu dokładnej
epistemologicznej czy empirycznej analizy, posiada on pewnego rodzaju
powierzchowne podobieństwo do formalnego strukturalizowania kompleksu
instytucjonalnego. Powinniśmy zatem tu opisać te instytucjonalne układy
w ramach trzech głównych kategorii: sieć produkcyjna, struktury państwowe
i międzynarodowe, oraz geokultura - zwracając uwagę na ich totalne wzajemne
zależności.
Istnieje pięć centralnych mechanizmów, dzięki którym struktury sieci
produkcji umożliwiają nieskończoną akumulację kapitału: komodyfikacja
(utowarowienie); wielość sposobów kontroli pracy; łańcuchy towarów;
nierówna wymiana pomiędzy centrum a peryferiami; oraz grupa monopolizujących
nie wyspecjalizowanych kapitalistów nie działających na rynku. Scharakteryzujmy
krótko każdy z tych mechanizmów.
Utowarowienie oznacza aktywność, która łączy się z zamianą produkcji,
wymiany, oszczędności lub zobowiązań na pieniądze i uczynienie z nich
w ten sposób przedmiotu operacjii rynkowych. Nie będzie prawdopodobnie
zbyt ogólną generalizacją stwierdzenie, że żaden system historyczny
przez ostatnie 10.000 lat nie istniał bez utowarowienia niektórych z
działań, które w obrębie niego zachodziły. Jednak, ponieważ zaangażowanie
się w takie operacje w formach nie-pieniężnych chroni je jakoś (choć
nie doskonale) przed wykorzystaniem dla celów kapitalistycznej akumulacji,
jest całkowicie logiczne, że ci, którzy działają w ramach schematu systemu
kapitalistycznego mają nadzieję doprowadzić do komodyfikacji jeszcze
większej ilości operacji. I ponieważ prawdą jest również to, że rozszerzenie
i rutyna aktywności komodyfikującej prowadzi do zmniejszenia ich opłacalności,
logiczne jest również, że monopolizujący kapitaliści ciągle zachęcają
do poszukiwania nowych niszy do komodyfikacji. Skutki są znane: istniał
zawsze ciąg do utowarowienia wszystkiego, ciąg, który do końca 20 wieku
osiągnął poziom, o którym poprzednie systemy historyczne nawet nie marzyły.
Aby przytoczyć tylko jeden konkretny przykład: weszliśmy w epokę komodyfikacji
urodzin dzieci.
Nowoczesny system światowy wykorzystuje, jak każdy zauważa, pracę najemną
w większym stopniu niż robił to jakikolwiek inny wcześniejszy system
historyczny. Mimo tego, warto odnotować, że po 500 latach praca najemna
wciąż nie jest formą renumeracji większości aktywów w produkcji światowej.
Istnieje doskonałe tego wytłumaczenie. System, który utrzymuje wiele
środków kontroli pracy (i w związku z tym jej renumeracji) tworzy wewnętrzne
mechanizmy, dzięki którym mogą być eliminowane żądania przez robotników
większej kompensacji. Tworzone są tu nawet mechanizmy, dzięki którym
absorbowana jest nawet nadwyżka pochodząca z produkcji nieskomodyfikowanej,
na przykład w rodzinach quasi-proletariackich, gdzie dochód z wykonanej
pracy stanowi mniejszość całkowitego dochodu ze wszystkich źródeł. Struktura
ta jest w mniejszym czy większym stopniu wytworem nowoczesnego systemu
światowego, i obecnie jest dominującym modelem na całym świecie. W tego
typu gospodarstwach domowych pensje płacone podmiotom biorącym udział
w aktywnościach opartych na pracy zarobkowej mogą być zredukowane poniżej
poziomu reprodukcji domowej, ponieważ domostwo to uzupełnia swój dochód
za pomocą innych aktywności przynoszących dochód (produkcja nastawiona
na rynek, tak zwana produkcja wspomagająca, pożyczki i zasiłki), których
suma przynosi większy dochód na godzinę niż płaca z pracy najemnej.
Stąd osoby pracujące ulokowane w takich quasi-proletariackich rodzinach
nie tylko redukują wysokość płac ze strony producenta wykorzystującego
najemną siłę roboczą, ale też dokonują transferu części innych nadwyżek
zgromadzonych przez domostwo przedsiębiorstwu za pośrednictwem dopłat
w przedsiębiorstwie do płac poniżej normy. Starania, aby uzyskać zatrudnienie
najemne i potem upewnić się, że taka praca jest minimalnie renumerowana,
do poziomu reprodukcji w gospodarstwie domowym (pod hasłem "zapłaty
rodzinnej"), były kluczowe dla konfliktów klasowych w historii
nowoczesnego systemu światowego. Jeśli chodzi o poziom, na którym osiągnięta
została proletaryzacja, to jest to w większej części właśnie wynik tej
walki klas.
Łańcuchy towarowe w kapitalizmie były zawsze związane z procesami produkcyjnymi.
Aktywność produkcyjna była systematycznie łączona z całym podziałem
pracy w zinstytucjonalizowanych kanałach. Nietrudno jest udowodnić,
że prawie każdy przedmiot wypuszczony na rynek przez przedsiębiorstwo
jest tworzony z części składowych (które również składają się z jakichś
komponentów), a wcześniej musiał być wyprodukowany przy użyciu maszyn
(znowu wytworzonych z jakichś części) i siły roboczej (podtrzymywanej
przez produkcję żywności produkowanej ze składników) itd. - wszystko
to tworzone jest na określonych rozproszonych geograficznie terytoriach.
(Do istnienia takich łańcuchów towarowych odnosi się tak zwane umiędzynarodowienie
kapitału, tradycyjne dla kapitalizmu, mimo tego, że pojęcie to kojarzymy,
niewłaściwie, z nowym fenomenem,
który się pojawił po 1970 lub 1945 roku.) Istnienie takich łańcuchów
sprawia, że dla różnych jednostek tego łańcucha możliwe staje ustrukturowanie
na różne, odmienne sposoby, różniące się też na przestrzeni dziejów.
Możliwe różnice to stopień rozproszenia geograficznego w jednostkach
przedsiębiorstw produkcyjnych; stopień całościowej monopolizacji produkcji;
sposoby użytej kontroli pracy; stopień, do jakiego przedsiębiorstwa
w danej jednostce są w posiadaniu tej samej firmy będącej własnością
przedsiębiorstw w sąsiadujących jednostkach (pionowa integracja produkcji),
co pozwala niektórym operacjom uciekać od ograniczeń rynku światowego;
oraz poziom zysku przynoszony przez każdą jednostkę z łańcucha towarowego
w porównaniu z inną jednostką. Taka złożona struktura umożliwia nieskończoną
manipulację (reorganizacja struktur różnych jednostek w łańcuchu) z
nastawieniem na wzrost całkowitej akumulacji kapitału i skoncentrowania
tej nadwyżki w mniejszej ilość rąk.
Stworzenie takiego łańcucha towarowego jest tym, co pozwala nam opisać
osiowy podział pracy jako zjawisko oparte na układzie centrum-peryferia,
gdzie głównym mechanizmem transferu i koncentrowania nadwyżek jest nierówna
wymiana. W sensie podstawowym antynomia centrum-peryferia odnosi się
do stosunku między jednostkami odpowiednio zmonopolizowanymi a tymi,
których działanie oparte jest na stosunkowej rywalizacji, co stanowi
antynomię niskich-wysokich zysków i wysoko lub nisko wydajnej płacy.
W większości z powodu korzyści z redukowania kosztów transakcji i konieczności
ochrony politycznie zakumulowanego kapitału, antynomia centrum-peryferia
staje się empirycznie zjawiskiem przestrzennym, z aktywnościami "rdzennymi",
które zmierzają do koncentracji w kilku państwach i aktywnościami peryferyjnymi,
które mają być skoncentrowane w większości w pozostałych krajach, nawet
bez wyłączania możliwości, że cały zasięg aktywności mógłby istnieć
i istniał wewnątrz granic jakiegokolwiek pojedynczego państwa o określonym
rozmiarze. Dystrybucja przestrzenna jest odbiciem tego procesu, a nie
jego przyczyną. Nierówna wymiana to rezultat rządów politycznych struktur
międzypaństwowych, które sprawiają, że ruch kapitału i sprzedaży pomiędzy
granicami politycznymi jest o wiele łatwiejszy niż przemieszczanie się
pracy, i dlatego gwarantuje transfer wartości nadwyżkowej od jednej
grupy właścicieli do innej (ulokowanych w ramach aktywności monopolizowanych
w strefach rdzennych). W końcu, rynek jest kluczowy dla operacji utowarowionego
systemu produkcyjnego. Ale ponieważ im bardziej naprawdę wolny (nie
tylko z nazwy) jest rynek, tym większa jest konkurencja (i stąd tym
trudniej osiągnąć znaczny poziom zysków), to ci, którzy zgromadzili
większą ilość kapitału reprezentują (według fenomenalnego wyrażenia
Braudela) "anty-rynek", używając swojej politycznej siły do
zapewnienia, aby nieograniczona konkurencja nigdy nie stała się normą.
Dlatego, że monopole są zawsze wystawione na ataki polityczne i każdy
quasi-monopol posiada raczej krótkie życie (około 30 lat), wielcy "akumulatorzy"
kapitału muszą pozostać nie wyspecjalizowani i angażować się we wszelkiego
rodzaju operacje równocześnie: produkcję, handel, finanse, transport,
informacja. To umożliwia im przeskakiwać (to znaczy zmieniać akcent
w zaangażowaniu inwestycyjnym) regularnie w poszukiwaniu możliwości
utrzymania wysokiego poziomu ogólnych zysków. Przeskoki tego rodzaju
mają wpływ nie tylko branżowy, ale i geograficzny.
Przeniesienie inwestycji ma tendencję do pojawiania się przede wszystkim
w ramach schematu cyklów Kondratieva, które są konsekwencjami wyczerpania
zdolności do monopolizowania wiodących sektorów produkcji i w rezultacie
- spadku światowego poziomu zysków. Okresy kurczenia się (fazy-B) oznaczają
przemieszczanie produkcji przemysłowej i szansę dla niewielu (dla naprawdę
niewielu) pseudo-peryferyjnych państw (tych z odpowiednią mieszanką
aktywności rdzeniowych i peryferyjnych), aby poprawić swoją względną
pozycję kosztem innych państw. Oznaczają one też zmiany alokacji inwestycji
z sektora przemysłowego do finansowego. W tym przypadku mamy do czynienia
z poszukiwaniem nowych źródeł monopolizujących aktywności. Państwa te
po pewnym czasie zawsze przyczyniały się do realokacji światowego dochodu,
aby przyspieszyć realizację swoich żądań i jednocześnie rozszerzyć granice
systemu światowego do nowych stref w poszukiwaniu tańszej siły roboczej
w celu zrekompensowania redystrybucji. Krótko - starają się one żonglować
geografią światowej gospodarki, jednocześnie reprodukując tę samą strukturę
podstawową.
Możliwość nieskończonej akumulacji kapitału zależy od zdolności wielkich
"akumulatorów" nie tylko do zwykłego koncentrowania wartości
dodanej, ale i do obrony swoich "zbiorów" zarówno przed grabieżcami,
jak i żądaniami robotników, którzy je wyprodukowali. Państwowe i międzypaństwowe
struktury są murami obronnymi przed wielkimi "akumulatorami"
i jednocześnie ciągłym dla nich zagrożeniem. Państwo może być pierwszym
grabieżcą: żaden grabieżca w historii nie był nigdy tak skuteczny jak
imperator na szczycie struktury redystrybucyjnej. Jakakolwiek reprodukcja
takiej struktury politycznej za pomocą rosnącej technologicznie skuteczności
nowoczesnego systemu światowego byłaby klątwą dla nieskończonej akumulacji
kapitału. "Gromadziciele" zatem w znacznym stopniu są nieufni
wobec państwa (retoryka leseferystyczna). Jednak z drugiej strony karta
przetargowa w miejscu pracy nigdy nie była potężniejsza niż w nowoczesnym
systemie światowym i nigdy monopole nie były bardziej podatne na krach
niż dzisiaj, co oznacza, że wielcy "akumulatorzy" rozpaczliwie
potrzebują obrony politycznej, nie tylko przeciwko klasie robotniczej,
ale również przeciwko swoim rywalom ("czynsz za ochronę" Frederica
Lanea). Równoważenie tak sprzecznych ograniczeń było niebezpieczną
grą od początku. Znaleziono optymalne rozwiązanie, które miało być tworem
sieci zwanej państwami suwerennymi (tak naprawdę ostro zróżnicowanych
w sensie siły politycznej), działającej w ramach luźnego, ale znaczącego,
systemu międzypaństwowego, w którym siły hegemoniczne okresowo i czasowo
tworzą rządy w porządku między państwami, które mają za zdanie zmaksymalizować
możliwość nieskończonej akumulacji kapitału.
Tworzenie silnych państw w centrum oznacza wiele korzyści dla monopolistycznych
kapitalistów. Umożliwia wiele możliwości asekuracji dla ich własności.
Tworzy strukturę polityczną zdolną zwiększać ich udziały w systemie
światowym. Jej wyższy poziom podatkowy jest po prostu kosztem ochrony,
jak najbardziej racjonalnym. W końcu sprawiając zarazem, że państwo
liberalne staje się silne, wysoki poziom porządku wewnętrznego jest
zapewniony stosunkowo niskim kosztem. Ponadto silne państwa w centrum
mogą zapobiegać ewentualnemu wzrostowi potęgi państw peryferyjnych i
wpływać w ten sposób na proces światowej akumulacji kapitału.
Oczywiście wszystko to nie jest aż tak proste. Z dwóch powodów. Z jednej
strony nie ma żadnej homogenicznej grupy kapitalistów-monopolistów,
ale raczej grupy uwięzione w sprzecznościach ze swoimi interesami klasowymi,
które jednoczą ich, i ich jednostkowe interesy, które ich głęboko poróżniają.
A z drugiej strony światowe warstwy pracujące nie są takim łatwym obiektem
manipulacji przez siły dominujące - mogą zdecydować się na aktywny opór.
Obydwie te trudności stają się krytyczne w decydujących momentach historii
politycznej nowoczesnego systemu światowego.
Rywalizacja między kapitalistami ma dwie bezpośrednie konsekwencje dla
struktur państwowych i międzypaństwowych. Po pierwsze, jakikolwiek mechanizm
polityczny, który pomaga w utrzymaniu konkretnych działań monopolizujących
stanowi dla tych, którzy nie ciągną z tego korzyści przeszkodę, którą
będą chcieli przezwyciężyć. I tak też się dzieje: na przykład apel o
zwiększenie leseferyzmuw ramach państw, opozycja w stosunku do protekcjonizmu
w silniejszych państwach i jego żądanie w innych, geograficzne relokacje
miejsc produkcji, z bezpośrednim tego wpływem na finansową i społeczną
siłę danego państwa. Historia tego typu zjawisk jest przeważnie definiowana
na nowo jako dzieje struktur makroekonomicznych.
Drugi wpływ jest nawet większy. Organizacja hegemonii daje konkretne
korzyści danym grupom kapitalistów-monopolistów. Ale hegemonie są samo-destrukcyjne
z powodu nieuniknionego wzrostu kosztów ich utrzymania. Kiedy siły hegemoniczne
zanikają, inni starają się zająć ich miejsce. To jest długi proces,
którego historycznym rezultatem są długie geopolityczne zmagania między-hegemoniczne.
Każdy z tych konfliktów kończył się "wojną trzydziestoletnią",
i w końcu umocnieniem struktur powierzchniowych. Ta historia z kolei
jest określana w ramach stosunków międzynarodowych. Możemy rozróżnić
cykle hegemoniczne dłuższe niż cykle Kondratieva.
Aktywna opozycyjna działalność uciśnionych warstw jest stała w nowoczesnym
systemie światowym. Od samego początku nacisk miejskich warstw pracujących
zmierzał do stopniowego wypychania płac w górę, co okresowo doprowadzało
do potrzeby poszukiwania klas gotowych do pracy za niższe wynagrodzenia.
Był to jeden z głównych czynników kryjących się za powtarzającą się
ekspansją geograficzną nowoczesnych systemów światowych, jak zauważyliśmy
to wcześniej. Mimo to jednak, opór ten okazywał się rozproszony, niezorganizowany
i brakowało mu strategii ideologicznej aż do 19 wieku.
To Rewolucja Francuska doprowadziła do katalizacji ważnej kulturowej
transformacji nowoczesnego systemu światowego. Choć początki trajektorii
Rewolucji Francuskiej były w większości wynikiem francusko-brytyjskiego
sporu o hegemonię w systemie światowym <3>,
najważniejszą konsekwencją było przekształcenie mentalności
w systemie światowym, dzięki wytknięciu mu długotrwałej anomalii związanej
z brakiem wystarczającej geokulturowej legitymizacji dla struktur ekonomicznych
i politycznych światowej gospodarki kapitalistycznej. Anomalia ta zniknęła
z chwilą okazało się, że dwa najważniejsze motywy Rewolucji Francuskiej
(czyli naturalność zmian politycznych oraz przekonanie, że suwerenna
władza spoczywa w rękach ludu) spowodowały
zaistnienie wśród znacznych warstw systemu światowego takiego nastawienia,
które uniemożliwiało już odtworzenie poprzedniej sytuacji kulturowej.
Wiek 19 był okresem tworzenia spójnej geokultury dla nowoczesnego systemu
światowego. Jednym z głównych czynników było powstanie zorganizowanych
ruchów antysystemowych w dwóch formach: ruchów społecznych i ruchów
narodowych. Chociaż poważne, w sensie formalnym, organizacje nie pojawiły
się aż do końca tego wieku, wczesne fazy tych ruchów wyrażały gotowość
do niemal natychmiastowego działania. Dwa kluczowe wątki Rewolucji Francuskiej,
o których była przed chwilą mowa, okazały się nadzwyczaj groźne dla
politycznej stabilności systemu światowego - legitymizując demokrację.
W konsekwencji narodziła się "trójca ideologiczna", która
oznaczała raczej meta-strategie kontroli politycznej: konserwatyzm,
liberalizm i radykalizm (socjalizm). Każda z tych ideologii przedstawiała
zdecydowanie odmienny sposób definiowania rzeczywistości związanej ze
zmianą i suwerennością ludu. Do 1848 roku stało się jasne, że dominowała
ideologia centrystyczna liberalnych reformistów (doktryna rzekomo uniwersalistyczna,
jednak jej zastosowanie było zawsze ograniczone do "zasługujących
na to, cywilizowanych" ludzi). Pozostałe dwie powoli przekształcały
się w zmodyfikowane wersje tej środkowej.
Reformiści liberalni posiadali pociągającą strategię polityczną, którą
w końcu i konserwatyści uznali za niezbędną do powstrzymywania niebezpiecznych
klas w taki sposób, aby umożliwiało to trwanie procesu nieskończonej
akumulacji kapitału, podczas gdy radykałowie (socjaliści) przekonali
się, że program ten to maksimum tego, co ich realna władza polityczna
mogła dla nich zdobyć na tym etapie historycznego rozwoju nowoczesnego
systemu światowego. Program oferowany przez reformistów liberalnych,
ogłoszony dla Europy i Ameryki Północnej w 19 wieku, składał się z trzech
elementów: stopniowe poszerzanie powszechnego prawa wyborczego, początek
ustawodawstwa i redystrybucji typowych dla państw dobrobytu, nacjonalizm
stref rdzennych, z jego istotnym komponentem w postaci rasizmu czy seksizmu.
Historycznie formuła ta okazała się wyjątkowo udana w centrum, a w 20
wieku pojawiły się starania o zastosowanie jej na skalę światową. Te
drugie, początkowe owocne, w końcu zanikły z powodu braku grupy, która
miałaby płacić związane z tym koszty: nie było Trzeciego Świata dla
Trzeciego Świata. Ale mechanizm jak najbardziej działał i jego pogrążanie
się przeniosłoby nas do problemu kryzysu systemu światowego i jego zaniku,
który wyłączyliśmy z zakresu niniejszego artykułu.
Tworzenie geokultury oznaczało usprawiedliwienie dominującej ideologii
politycznej w strukturach wiedzy. Uniwersalizmowi liberalnemu nadany
został status ontologiczny przez uznanie dominacji moralnej nowoczesnych
nauk jako jedynej racjonalnej formie dyskursu analitycznego. To znowu
oznaczało odnowienie światowego systemu uniwersyteckiego, stworzenie
nowoczesnej struktury "dyscyplin", zastosowanie newtonowskiej
analizy liniowej i odrzucenie przez nią organizującej odpowiedniości
czasu (przestrzeni) w przypadku wszystkich rejonów dyskursu (a zwłaszcza
w naukach społecznych), i oczywiście świeckiego stanu i moralnej neutralności
nauczycieli.
Co pozostało z tego pakietu, to demokratyzacja i wyrównanie pod względem
nagród i zasobów. Nawet jeśli zastosowania polityczne hipotetycznego
uniwersalizmu były w większości anulowane przez legitymizowanie rasizmu
czy seksizmu, logiczne implikacje teorii liberalnej zaowocowały, dzięki
stałemu naciskowi na demokratyzację, pewnego rodzaju globalnym ekwiwalentem
prośby Oliviera Twista o "więcej, proszę" w sierocińcu.
Chciałem tu pokazać, że nowoczesny system światowy posiada strukturę,
która była wytwarzana w oparciu o prymat nieskończonej akumulacji kapitału.
Struktura ta jest spójna i działała skutecznie przez około 500 lat.
Teraz osiągnęła limity swojej efektywności. W tym właśnie miejscu, przy
twierdzeniu, że nie ma już możliwości bezproblemowego zniesienia sprzeczności
leżących w tej strukturze, moja argumentacja się kończy.
Przypisy
<1> Próbowałem zrobić to gdzie indziej, przy
różnych okazjach, przede wszystkim w "Unthinking Social Science:
The Limits of Nineteenth-Century Paradigms" (Cambridge: Polity
Press, 1991). Patrz też: "History in Search of Science" Review
(w druku). <powrót>
<2> Na temat genezy nowoczesnego systemu światowego
patrz mój tekst: "The West, Capitalism, and the Modern World-System,"
Review, XV, 4, Fall 1992, 561-619. Na temat zmierzchu-transformacji
- "Peace, Stability, and Legitimacy, 1990-2025/2050," w: G.
Lundestad, red., "The Fall of Great Powers" (Oslo: Scandinavian
Univ. Press, 1994), 331-49. <powrót>
<3> Omawiam to szeroko w "The Modern World-System",
Vol. III: "The Second Era of Great Expansion of the Capitalist
World-Economy, 1730-1840s" (San Diego: Academic Press, 1989), rozdział
2. <powrót>
|
|